Miały straszyć, a rozśmieszają – Potwory z Cigacic

Posted by on Apr 7, 2010

92.Teatr Wielki z Cigacic pod Zieloną Górą wystawił właśnie piątą już premierę. Tym razem aktorzy postawili na bardzo czarny humor. Idąc ich śladem: to optymiści, którzy na cmentarzu zamiast krzyży widzą same plusy. Na co dzień policjanci, nauczyciele, kierowcy, operatorzy wózków widłowych… Ale tylko do godziny piętnastej. Potem zarzucają długie peleryny, na twarze nakładają mroczne makijaże i aplikują spiczaste, wampirze zębiska. W diabolicznych charakteryzacjach straszą swoich sąsiadów, kolegów z pracy, przyjaciół i rodzinę. Na szczęście tylko na scenie.

Mowa o aktorach amatorach Teatru Wielkiego z Cigacic koło Zielonej Góry, którzy w swojej wsi są już gwiazdami. Właśnie przygotowali piątą premierę w historii trupy kabaretowo-teatralnej. Tym razem postawili na czarny, bezlitosny wręcz humor.

 Kabaretowy spektakl “Potwory z Cigacic” powstał w oparciu o sztandarowe scenariusze znanych formacji kabaretowych takich jak Potem czy Hrabi. Były więc zapożyczenia z nieśmiertelnych filmów i programów, m.in. “Dr. Jekyll i Mr. Hyde” czy “Dracula”. I tak, Teatr Wielki z Cigacic pokazał zbiór upiornych skeczy, wśród których znalazły się m.in. “Frankenstein”, “Śmierć w malinach”, “Dziecko Rosemary”, “Prosektorium”. Grozy dodawały demoniczne wstawki fortepianowe, o które zadbał Adam Pernal, słynny “Smutny” z kabaretu Potem. I choć tytuły brzmią makabrycznie, aktorzy z Cigacic, Sulechowa i okolic rozbawili publiczność do łez. A ta dopisała lepiej, niż można byłoby się spodziewać. Mała sala lekcyjna w szkole podstawowej w Cigacicach wypełniła się po brzegi. Na premierę przyszło tak dużo widzów, że nie dla wszystkich starczyło miejsc. I spektakl trzeba było zagrać drugi raz.

Nie dziwmy się. Aktorzy amatorzy grają świetnie, niemal jak profesjonaliści z akademickiego Zagłębia Kabaretowego. Niczego nie udają, nawiązują kontakt z widzami i podczas spektaklu bawią się razem z nimi. Granie to ich żywioł. Widać to doskonale, kiedy wcielają się w czarownice, potwory, a nawet trupy. Albo… w gospodynie wiejskie np. w skeczu, w którym aktorka Teatru Wielkiego w szerokiej spódnicy, chustce na głowie i koralach na szyi, z rękami dziarsko założonymi na biodra mówi: – Jestem przewodniczącą Koła Gospodyń Wiejskich w Cigacicach! Patrzcie, cośmy ostatnio uszyły! – chwali się. Na scenę wchodzi aktor. Ma ręce wyciągnięte “na lunatyka”, błędny wzrok i namalowane na ciele ślady po szyciu. – Mordować! Mordować! – cedzi jak zahipnotyzowany. Gospodyni komentuje: – Widzicie, jak nam się udał? I nawet potrzeby ma niezbyt wygórowane.

Nad teatralnym przedsięwzięciem w Cigacicach czuwa Dariusz Kamys, dawniej podpora kabaretu Potem, dziś Hrabi. – To już rodowity cigaciczanin – mówią o nim koledzy ze wsi. To on wyreżyserował “Potwory z Cigacic”. Sobie przypisał rolę konferansjera. Trzeba było widzieć, z jaką kamienną twarzą przedstawiał między scenkami cykl “Najczęściej wypowiadane słowa przed śmiercią”. Przykłady? “Spójrz, kochanie, nauczyłem się prowadzić jedną ręką”, “nie wiedziałem, że pańska żona”, “dziadek zaraz zrobi fikołka”, “te węże nie są jadowite”, “przepraszam, pobrudziłem panu dres” albo “a co mi tam, zabije albo wyleczy”. I jak tu się nie śmiać?

Relacja w “Gazecie” nie odda klimatu przedstawień Teatru Wielkiego. To trzeba po prostu zobaczyć.

Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress